Ogromny pożar wysypiska w Zgierzu. Historyczna walka strażaków.

To istna seria pożarów nieużytków na terenie Polski. Tym razem jednak pożar swoim zasięgiem i siłą zaskoczył chyba wszystkich. W akcji brało udział niemal sto zastępów Państwowej Straży Pożarnej oraz Ochotniczej Straży Pożarnej. Ogień na nielegalnym wysypisku śmieci na terenie dawnych zakładów chemicznych Boruta w Zgierzu pojawił się co prawda w piątek (25.05), lecz działania trwały do późnych godzin poniedziałkowych (28.05). 

Pożar wybuchł tuż przed godziną 23, czarny gęsty dym był zauważalny z odległości kilkunastu kilometrów. Zaniepokojeni mieszkańcy dokonali wielu zgłoszeń na telefon alarmowy PSK w Zgierzu, natychmiast wysłano okoliczne oddziały, co szybko okazało się być niewystarczające. Po przybyciu na miejsce okazało się, że źródeł ognia jest kilka. Wysypisko wypełnione papierem oraz tworzywem sztucznym było idealnym miejscem dla szybkiego rozprzestrzeniania się pożaru. Wystarczyło 60 minut, aby płomienie objęły ponad 4 hektarową powierzchnię. W czasie trwania akcji gaśniczej strażacy zmagali się dużym problemem bardzo wysokiej temperatury oraz kolejnymi zniszczeniami. Płomienie uszkodziły linię energetyczną, przez co mieszkańcy Zgierza przez pewien czas nie mieli dostępu do prądu, podobnie było z ciepłą wodą. Dzień od rozpoczęcia pożaru na miejscu zjawił się sztab kryzysowy. Do działań włączono ciężki pojazd dowodzenia oraz łączności Mercedes Zetros, który bierze udział wyłącznie w bardzo poważnych pożarach. Okoliczni mieszkańcy zmagali się natomiast z dymem, który uniemożliwiał swobodne oddychanie. W tym samym czasie śledztwo w sprawie podpalenia rozpoczęła lokalna prokuratura. Z czasem udaje się w pewnym stopniu ograniczyć zasięg pożaru, ale nie jest to jego koniec. Kiedy udaje się ugasić jeden punkt, ogień i płomienie pojawiają się w drugim. Strażacy tworzą kolejne linie gaśnicze, szukając zbiorników wodnych. Pożar stopniowo ustępuje, ale pojawił się problem w postaci brakujących źródeł wody. Zmniejszenie strumieni podawanych na źródła ognia wywołuje kolejne mniejsze pożary. W niedzielę napływa informacja z Wojewódzkiego Centrum Zarządzania Kryzysowego, które mówi o toksycznym powietrzu zawierającym silne stężenie pyłów PM10 i PM 2.5 oraz tlenków siarki, węgla, furany, dioksyny i azotu.

Pożar udaje się okiełznać dopiero w poniedziałek, jednak pewności co do tego nie mieli nawet sami strażacy. Źródła ognia tliły się jedynie, ale wody wciąż brakowało. Do prac zaprzęgnięte zostały maszyny budowlane, które zajęły się rozgarnianiem i przerzucaniem śmieci w celu skuteczniejszej walki z żywiołem. W końcu udało się ugasić ten ogromny pożar, jednak echa tego zdarzenia nie cichną. Wciąż poszukiwany jest sprawca podpalenia. W internecie dostępne są już zdjęcia, które pokazują ogromny wysiłek strażaków zmęczonych całą akcją, zużycie sprzętu i wyczerpanie okolicznych akwenów.