Ósma rocznica operacji „Rosja”.

Wsparcie innych państw w czasie klęsk żywiołowych to jeden z aspektów pracy polskich strażaków. Odwaga, zimna krew i umiejętności to cechy, które są wysoce wskazane przy pełnieniu służby w Państwowej Straży Pożarnej. Szczególnie jeżeli mówimy o miejscach trudno dostępnych i o wysokim zagrożeniu. W tym roku mija równo osiem lat, kiedy to polscy strażacy wyjechali do Rosji pogrążonej w pożarach lasów. 

Prośbę o wsparcie wystosował rząd Rosji, w związku z czym ówczesny szef MSWiA Jerzy Miller zdecydował o utworzeniu jednostki ratowniczej „Rosja 2010”. Wśród strażaków znaleźli się w niej kandydaci z Państwowej Straży Pożarnej z województw: lubelskiego, mazowieckiego, lubuskiego, kujawsko – pomorskiego, śląskiego oraz opolskiego. Łącznie na akcję wysłanych zostało 159 strażaków, zadecydowano też o wykorzystaniu 45 pojazdów oraz kontenerów. Wyjazd nastąpił z Suwałk, a 1400-kilometrowa trasa na miejsce kataklizmu wiodła przez tereny Litwy oraz Łotwy. Po dotarciu na miejsce rozpoczęto akcję gaśniczą na terenie obwodu riazańskiego (300 km na południe od Moskwy). Ogromny na tamten czas pożar był już na szczęście w większości opanowany, polscy strażacy pracowali przy monitorowaniu rozwoju ognia, dogaszaniu palących się nieużytków, regularnym sprawdzaniu wyznaczonego terenu, kontroli ugaszonych już leśnych terenów, naprawach urządzeń i sprzętu oraz wymianie fragmentów magistrali wodnych.

Strażacy zostali na miejscu przyjęci bardzo miło, miejscowe władze i mieszkańcy nie ukrywali swojej sympatii i docenili naszą współpracę. Ponadto ówczesny gubernator Riazania odznaczył jednostki pamiątkowymi medalami „Za współdziałanie w imię służby ratowniczej”. Należy dodać, iż Polska była jednym z siedmiu państw, które brały udział w działaniach gaśniczych w Rosji. Na miejscu pracowali wspólnie ze strażakami z Białorusi, Kazachstanu, Ukrainy, Bułgarii, Azerbejdżanu oraz Armenii. W dogaszaniu pożaru oraz w innych działaniach udział wzięło aż 525 strażaków oraz ratowników z różnych krajów. Ponadto główne źródło ognia przed przyjazdem Polaków gasiły samoloty z Włoch, Francji oraz Ukrainy oraz śmigłowce z Kazachstanu, Białorusi, Turcji i Azerbejdżanu.