Seria fałszywych telefonów alarmowych w Inowrocławiu.

Wielokrotnie wspominamy o sytuacjach rażącej ignorancji ze strony osób wzywających służby ratunkowe dla żartu. O ile takie zachowanie można zrozumieć przez pryzmat młodzieńczej wyobraźni nastolatków, tak w przypadku osób dorosłych wciąż zadziwia to zarówno strażaków, policjantów, jak i ratowników medycznych. W dzisiejszych sądach mamy do czynienia z dziesiątkami takich spraw i mimo że tendencja wykorzystywania telefonu do zgłoszenia fałszywego alarmu wciąż jest widoczna to liczba takich zachowań stopniowo maleje. Możliwe, iż jest to wynik coraz surowszych kar ze strony polskiego prawa. 

Tym razem na świeczniku osób nierozsądnych stanęli dwaj mieszkańcy Inowrocławia. Pierwszy z nich postanowił wezwać pogotowie ratunkowe ze względu na to, że chciał popełnić samobójstwo. Zgłoszenie wyglądało prawdziwie, na miejsce wysłano ratowników. Odkryli oni, że nie mają do czynienia z samobójcą, lecz z zupełnie pijanym 44 – latkiem szukającym kluczy do mieszkania. Mężczyzna tłumaczył, że wezwał służby ze względu na problem z ich odnalezieniem. Chciał więc wykorzystać ratowników do otwarcia drzwi. Całkowicie pijanego mężczyznę przewieziono do aresztu, obecnie policjanci z Inowrocławia prowadzą przeciwko „samobójcy” postępowanie. Druga sytuacja to również telefon w wykonaniu mężczyzny. Tym razem 47-letni mieszkaniec Inowrocławia wybrał na swoim telefonie numer 112 i przekazał dyżurnemu, że został pobity. Na miejsce wysłano karetkę oraz policjantów, którzy szybko zrozumieli naganny żart. Mężczyzna stwierdził, iż zadzwonił po służby „ot tak dla śmiechu”.

Mężczyźni muszą się teraz liczyć z postępowaniem sądowym w celu ich ukarania. Wnioski o ukaranie wpłynęły już we wrześniu, obie sprawy są w toku. Co grozi inowrocławianom? Otóż całkiem sporo, gdyż sąd może w swoim wyroku ukarać mężczyzn karą ograniczenia wolności, aresztu lub wysoką grzywną.