Sezon na nawałnice w pełni.

Wraz z początkiem jesieni jesteśmy świadkami bardzo zmiennej pogody, które zagraża mieszkańcom całego kraju. Setki interwencji, powalone drzewa, uszkodzona trakcja, czy zerwane dachy to codzienność dla strażaków prowadzących służbę w wielu rejonach Polski. Oddech od gaszenia pożarów to jedno, lecz usuwanie skutków nawałnic zabiera dużo potrzebnej w codziennej pracy energii. 

Patrząc na obraz zniszczeń widzimy rozmiar ludzkich tragedii rozgrywanych na oczach Państwowej Straży Pożarnej, która w ciągu jednego tylko dnia (24.09) odnotowała niemal 3700 większych lub mniejszych zdarzeń spowodowanych silnymi opadami deszczu i porywistym wiatrem. Z tych danych wynika, iż najgorsza sytuacja ma miejsce na Śląsku, w województwach małopolskim oraz lubelskim. W usuwaniu szkód udział brało niespełna 19 tysięcy strażaków, którzy usuwali połamane drzewa blokujące krajowe i lokalne drogi, szlaki kolejowe oraz ulice. W wyniku działania wiatru uszkodzonych zostało 119 budynków mieszkalnych oraz 92 gospodarcze. Podczas nagłych załamań pogody rannych zostało 9 osób oraz 4 strażaków. Niestety dobre wiadomości nie płyną ze strony hydrologów, którzy wskazują na kolejne podobne zagrożenia w innych województwach: pomorskim, warmińsko – pomorskim oraz zachodniopomorskim.

Meteorolodzy podają możliwość wystąpienia w rejonach górskich wiatru o prędkości od 110 do 130 km/h. Nieco spokojniej jest na południu, w centrum oraz na wschodzie, tam wiatr ma oscylować w granicach 90-110 km/h. Nie należy jednak lekceważyć siły żywiołu, który potrafi wyrządzić wiele szkód. Strażacy są na każdą sytuację przygotowani, to dzięki nim możemy liczyć na pomoc w razie wypadków drogowych i nie tylko.